Jest mi niezmiernie miło zaprezentować pierwszy (i zdecydowanie warty uwagi) wywiad z serii „Profil”, która to ma przedstawiać sylwetki najciekawszych graczy z Polski i Europy. Na pierwszy ogień idzie więc wywiad z Maciejem Socharskim, stałym i bardzo mocnym punktem pierwszego składu 2easy Warsaw i jednym z najbardziej utalentowanych graczy w Polsce, który dla wielu graczy (w tym dla mnie) jest ulubionym polskim snake-playerem. Gdyby ktoś miał jakieś dodatkowe pytania i nie znalazł odpowiedzi w wywiadzie, piszcie pytania w komentarzach, a bardzo możliwe że pewnego dnia rozszerzymy wywiad także o nie. Tymczasem żeby nie przedłużać, zapraszam do lektury… (słowa wstępu: śnieży)
Imię nazwisko: Maciej Socharski
Data urodzenia: 19.10.1989
Pozycja na polu: Snake
Rok w którym zacząłeś grać: 2007
Pierwsza drużyna: CiGorSi
Obecna drużyna: 2easy Warszawa
Ulubiony marker: DM9
Ulubiona maska: Empire events
Sponsorzy: Boar Paintball, Celtic Paintball, SpenglerFox, MAXLANS
Ile podów zabierasz na pole: 3 w porywach do 5
Czy używasz chest protectora: Nie
Kiedy ostatnio grałeś w lesie: w 2008 jako Wookiestyle, nieoficjalnie przeciwko drużynie Madsheep (sklepali nas)
Ulubiony gracz PRO: Kirill Prihidni
Ulubiona drużyna PRO: Russian Legion
Ulubiony film Pb: War of Attrition
Jak często robisz overshooting: często
Jak często dostajesz overshooting: często
Czy dostałeś kiedyś bana: Nie
Ostatnia zrobiona kara + za co: Paryż, 1-4-1, za granie z trafieniem
Ostatnia kontuzja: z tych poważnych to pęknięta łąkotka w 2008. A tak to jakieś zadrapania i takie tam ;)

Zajęcie na codzień: Praca w firmie zajmującej się produkcją filmową i telewizyjną w roli oświetleniowca/asystenta. Dodatkowo wynajem domku na mazurach. I parę innych kombinacji.
Co poza paintballem: Zdecydowanie muzyka, zdecydowanie sport, a dokładniej to rajdy samochodowe, tenis i żeglarstwo. Dużo filmów też się ogląda, z czytaniem książek bez szału ale czasem coś do łapy wpadnie.
Ulubiona kuchnia: Zdecydowanie Włochy
Ulubiony zespół muzyczny: Najtrudniejsze pytanie na świecie, ale chyba Manu Chao.
Ulubiony aktor: AL P. ;)
Ulubiony sportowiec: Roger Federer, Carlos Sainz, Tomasz Kuchar
Uprawiane sporty: Amatorsko tenis(1998-2011), półprofesjonalnie strzelectwo do rzutków(2002-2003), profesjonalnie żeglarstwo (2003-2006).
Czego nie lubisz: Smrodu
Co lubisz: Herbatę, ale za to w ch*j
śnieży: Opowiedz coś o innych snake playerach 2easy, którzy szkolą się pod Twoim okiem. Kiedy i czy w ogóle któryś z nich ma szansę przerosnąć samego mistrza?
Sochar: Daruj sobie tego mistrza, jak obejrzałem swoje wyczyny z Paryża to się za głowę złapałem…
A pod swoją opieką mam jednego ambitnego zawodnika którego szkolę i choć na chwilę obecną nie miał on zbyt wielu szans na debiut, to zapowiada się, że już niebawem będę miał godnego zmiennika ;) A konkurencja zdecydowanie będzie bardzo duża, ale o to przecież chodzi. Swoją drogą Ty też mógłbyś spiąć dupę i coś postrzelać, he?
śnieży: Kiedy zacząłeś grać? Czy grałeś na początku w lesie czy od razu zacząłeś od sportowej odmiany paintballa? Jeśli dobrze kojarzę na swój pierwszy międzynarodowy turniej wybrałeś się w krótkim czasie od rozpoczęcia gry?
Sochar: Nieoficjalnie: kiedyś w Warszawie przy ZOO było pole z opon i desek. Jakoś tak się stało że trafiłem tam na trening drużyny, bodajże Federales i jakoś tak się też stało że dostałem ciuchy od jakiegoś wielkiego typa (to było z 8 lat temu)… i zagrałem jeden punkt, ale za to nikogo nie trafiłem i zszedłem bez trafienia…
p.s. Andrzej Stanaszek też tam był!
Oficjalnie: Scenariusz Black Hawk Down w Tomaszowie Mazowieckim, który bardzo dobrze wspominam. Również tam poraz pierwszy zetknąłem się z ludźmi z 2easy którzy sędziowali ten scenariusz. Zaraz po tej wybornej imprezie, skompletowałem szybko sprzęt, odezwałem się do 3 warszawskich drużyn które ogłaszały rekrutację i po kilku tygodniach zostałem zaproszony na trening rekrutacyjny w CGS. Szybko ustaliliśmy że dość świeżym składem mamy jechać na turniej do Aten, grać w jakiejś międzynarodowej lidze Centurio Circuit czy jakoś tak…ale za to w najwyższej dywizji. Mieliśmy więc jeden miesiąc żeby zacząć uczyć się trzymać marker, trochę poćwiczyć wślizgi no i strzelanie z breaka. Przed wyjazdem zrobiliśmy trening na farbie wspólnie z Rangerem. Pamiętam z tego treningu, że kompletnie nie wiedziałem co się działo na polu. No a 4 dni później polecieliśmy do Aten.
Trafiliśmy na ekipy które raczej na grzyby do lasu nie chodzą…
Frankfurt Syndicate na śniadanie (0:4), 30 minut później ich ziomale z Austrii czyli Vienna United (0:4) a na koniec Diaspora (2:4). Powalczyliśmy tylko z Diasporą, w zasadzie mecz był do wygrania.
Nie chcę się powtarzać ale jedyne co pamiętam z tego tych meczów, to że kompletnie nie wiedziałem co się działo na polu. Ale w żadnym wypadku nie uważam tego za stracony czas i pieniądze. Myślę że grając przeciwko tak doświadczonym drużynom przez cały sezon 2007, dzięki temu będąc w CGS nauczyłem się naprawdę dużo i bardzo dobrze wspominam swój początek ze sportową odmianą paintballa ;)
śnieży: Na ostatnim turnieju Millennium Series dwie polskie druzyny skończyły na pucharowych miejscach, co sprawiło że kibice zaczynają pytać o CPL. Jak Twoim zdaniem są szanse, że Polska drużyna awansuje do najwyższej dywizji MS, czy możemy się tego spodziewać, a jeśli tak to w ciągu ilu lat?
Sochar: Myślę że jest taka szansa. Jest to kwestia determinacji, ambicji, wspólnie ustanowionych celów i niepoddawania się. Ogromną rolę spełnia tu konfrontacja ostatecznego wyniku naszego i Rangera. Wiadomo że liczy się jak najlepsza lokata ale i 2easy nie chce być gorsze od Rangera w generalce i vice versa.
Wg mnie jest to zdrowa i mimo wszystko naturalna rywalizacja nawet za granicą i moim zdaniem dzięki temu pniemy się w górę jako dwie polskie drużyny które za swój cel postawiły sobie grę i wygrywanie z najlepszymi. Tak więc zarówno 2easy jak i Ranger, dadzą z siebie wszystko żeby ten wynik ustanowiony w Paryżu poprawić lub powtórzyć a jakiekolwiek zainteresowanie osób trzecich nie związanych z 2easy, jest bardzo motywujące. Dotychczas graliśmy można by powiedzieć w samotności (2008, 2009, 2010). Czasem udało się spotkać chłopaków z Warsaw United którzy sędziowali i również nas wspierali. Przypadków że spotykało się Polaków lub polskie drużyny na Millennium było nie wiele przez te ostatnie 3 sezony, więc tak naprawdę mogliśmy liczyć tylko na siebie.
p.s. Zajebiście cieszymy się z dołączenia do bojów w MS kolejnej polskiej ekipy – Warsaw United

śnieży: Jak oceniasz turniej Millennium w Paryżu, w których momentach było najciężej – może jakieś najciekawsze zwroty akcji?
Sochar: Trudno powiedzieć kiedy było najciężej. W fazie grupowej czuliśmy się dosyć pewnie do ostatniego meczu. Okazało się że dużo za dużo rzeczy jest do poprawy i tak się musiało stać. Po prostu graliśmy słabo, za słabo na wpełni zasłużony awans.
Ale dostaliśmy wilczy bilet. To był taki śmiech przez łzy, bo tak naprawdę każdy wgłębi duszy czuł że pozycja lucky loosera była jakąś nadzieją, i motywowało nas to do dalszej walki, ale świadomość tego co się działo w fazie grupowej spędzała nam sen z powiek. Osobą która zmieniła nasze nastawienie, poczucie świadomości że mamy jeszcze walczyć i nie możemy się poddawać był założyciel i trener taktyczny z norweskiej drużyny Drammen Solid a także pracownik Celtic Paintball – Kim Ovrid. Tutaj ukłony dla Marcina Kałudowa (Boar Paintball) który zaaranżował całe spotkanie z Kimem. To był napewno diametralny zwrot akcji.
Kim dokładnie przeanalizował to co się działo w naszych meczach czyli punkty wygrane oraz punkty przegrane, rozbiegi i ruchy na polu. Następnie zajęliśmy się ustalaniem konkretnych taktyk. Z każdą minutą jaką spędzaliśmy na tworzeniu różnych zagrywek i pomysłu na grę, nasza motywacja, chęć do gry i wiara we własne siły rosła. Zrobiliśmy kawał dobrej roboty a jak się później okazało, nie poszło to na marne i w efekcie końcowym skończyliśmy na 4 miejscu :)
śnieży: Jak wyglądała walka między 2easy a Rangerem o trzecie miejsce SPL w Paryżu? Jak ma się to do normalnej relacji między drużynami na Millenniach, opowiedz ze swojej perspektywy.
Sochar: Moim zdaniem zaprezentowaliśmy naprawdę przyzwoity mecz.
Nikt nie dawał za wygraną (jak zawsze zresztą), początek wydawał się grą do jednej bramki, Ranger dobrze zdominował pole w pierwszych trzech punktach w których w zasadzie za dużo nie pograliśmy.
Następnie my zmieniliśmy taktykę i sytuacja się odwróciła. Punkty były wyrównane, długie ale na naszą korzyść. Ostatni punkt przy stanie 3:3 zagraliśmy zbyt chaotycznie i przegraliśmy dość szybko.
Myślę że finał z perspektywy publiczności był dosyć ekscytujący – dwie polskie drużyny po raz pierwszy w ścisłej czołówce w SPL, polsko-polska wojna o podium i w moim mniemaniu zaprezentowana na całkiem niezłym poziomie. Tak naprawdę, musiałby się wypowiedzieć ktoś kto widział cały pojedynek, ja tylko przedstawiam swoją subiektywną wizję tego co się mogło dziać.
śnieży: Jak wygląda Twoje przygotowanie do sezonu – mówa tu zarówno o przygotowaniu technicznym jak i fizycznym – jak często ćwiczysz i w jaki sposób?
Sochar: Zwykle nacisk kładziemy (wszyscy trenujemy jednakowo) na strzelanie z breaka, snapshooting, bieganie i strzelanie. Jak już wypracujemy poziom który nas zadowala, skupiamy się na bardziej taktycznych ćwiczeniach.
Co do treningu fizycznego – jak jestem na siłowni to skupiam się na nogach czyli – przysiady ze sztangą, wykroki ze sztangą, martwy ciąg i trochę ogólnorozwojówki. Natomiast drużyną w okresie kiedy można wyjść pobiegać pod gołym niebem, trenujemy kondycję, wślizgi, gramy w piłkę, elementy treningu sprinterskiego (start).
śnieży: Czy do sezonu, turnieju bądź meczu przygotowujesz się też psychicznie, jeśli tak to w jaki sposób?
Sochar: Na pewno koncentracja to podstawa, myślę że każdy zawodnik w jakimś stopniu musi się skoncentrować przed meczem, musi wiedzieć co ma zrobić, jaka jest jego rola w danym punkcie. Jeśli ktoś to olewa, na pewno nie jest w stanie zagrać tak jak powinien.
Osobiście kiedyś słuchałem muzyki, zamknięty w sobie, bojowo nastawiałem się do gry ;)
Teraz głównie skupiam się i wyobrażam sobie przebieg meczu wg ustalonej taktyki.
śnieży: Z tego co wiem, grałeś jeden event w dosyć ciekawej ekipie Team Fun, opowiedz o tym a także o cygańskich zajawkach na polskich turniejach.
Sochar: To było w 2008 roku, pewnego pięknego wieczoru chyba na przełomie wiosny i lata zadzwonił do mnie mój kapitan Michał Zieliński vel Łysy, z radosną nowiną że jest możliwość zagrania w Budapeszcie Grand Toura w dywizji PRO z jakąś drużynką – powodem całej akcji była jakaś ekipa w PRO która się wysypała i potrzebny był na szybko zmontowany skład gości którzy w ciągu jednej dobry przyjadą na miejsce i zagrają… Oczywiście zgodziłem się, a że była potrzebna druga osoba do składu, to Tomek Dobrzyniak nie musiał być długo namawiany do wyjazdu. Całe szczęście jedyną polską drużyną grającą na tym turnieju był Enterprise z Warszawy, i całe szczęście chłopaki pozwolili nam się z nimi zabrać.
Ok. 24 h później byliśmy już na miejscu i oglądaliśmy pole. Okazało się że w zespole mamy same znajome twarze:
Michael Thomaset – Vienna United
Min-U Seo – Vienna United
Victor Ludas – Troja/2easy
Brian Ravanell – Vienna United/ex Ironman
No i MY :D

Grupa zapowiadała się całkiem zacnie:
Na obiad:
London Nexus
Na deser:
London Nexus Kids
A na niedzielne śniadanie:
Frankfurt Syndicate
Oczywiście gramy do 5, overshootujemy ile wlezie i njema opierdalanja sije.
Z Nexusem było raczej do jednej bramki, chłopaki szybko zdobyli 3 punkty i nie wiedzieliśmy co się działo. Potem szybko udało nam się odrobić do stanu 2:3 ale to był koniec zabawy, Nexus zabrał zabawki i wygonił nas z piaskownicy kończąc 5:2.
Chwilę później się okazało że łączna liczba graczy Nexusa w obu składach to 7 zawodników także graliśmy znów z tą samą ekipą. Początek był podobny, przegraliśmy 2 punkty bardzo szybko a później coś w nas wstąpiło i pocisnęliśmy ich do 2. Ostatecznie 5:2. Fajnym widokiem był cały Frankfurt Syndicate oglądający zza siatki pola obok, dokładnie nasze rozbiegi.
Rano graliśmy ostatni mecz tego turnieju w naszym wykonaniu. Tutaj odwrotnie w stosunku do poprzednich meczów szybko zdobyliśmy 2 punkty a potem panowie z Frankfurtu nam wyjaśnili szybko i boleśnie ;) Ale w ramach pocieszenia i przypieczętowania udanego wyjazdu, Nexus i Syndicate grały o 1 i 2 miejsce pokonując w 1/2 finału Bulletsów i Ton Tonsów. Tak graliśmy jako Team Fun vel Gipsy Crew.
Rok później zagraliśmy pod tą drugą nazwą w Radomiu (polskim składem). Przypadkiem wygraliśmy, ale oczywiście nie obyło się bez kontrowersji, awantur i krzyków. Z podniesioną głową i jak na cyganów przystało, olaliśmy wszystkie komentarze.

śnieży: Niewiele osób pewnie wie że zostałeś kiedyś zafajowany przez zawodnika ze swojej drużyny, opowiedz jak to się stało i jakie to uczucie?
Sochar: Tja… Zostałem kiedyś zafajowany przez zawodnika ze swojej drużyny.
Niech każdy się dowie że tą osobą był PAWEŁ ŻUK. Tak tak niech to pójdzie w świat, niech to będzie moja zemsta.
Jakie to uczucie? Rewelacja, to było na turnieju Bullets Winter Cup i graliśmy z Vienną United o wejście do finałów, było 3:3, my mieliśmy węża, covera wężowego i covera doritowego przeciwko wąsko ustawionym dwóm graczom Vienny. No i poleciała fajka… ;)
śnieży: 2easy z zewnątrz wydaje się być jak rodzina – czy to prawda? Z kim obecnie mieszkasz i czy jest to swego rodzaju namiastką takiego „domu Dynasty”, w którym żyli gracze tej drużyny?
Sochar: Napewno jesteśmy ze sobą mocno zżyci, gramy razem już parę dobrych lat i nikt nie chce tego zmieniać.Tu się też pojawia pewnego rodzaju sprzeczność apropo poprzedniego pytania bo tą osobą jest właśnie Paweł Żuk. Tak oficjalnie, a nie oficjalnie co weekend na trening przyjeżdża na naszą 27 metrową kwadraturę, 2-3 osobowa ekipa z Łodzi, 1 osoba z Lublina i okresowo dwie osoby reprezentujące Budapeszt. Także nie nudzimy się i często weekendy z 2easy są bardzo rodzinne. A środek tygodnia zarezerwowany jest dla Warszawskiej części drużyny, żeby nie czuli się osamotnieni :D
śnieży: Dzięki za rozmowę i powodzenia w SPL’u!
Sochar: Dzięki i cieszę się i gratuluję reaktywacji portalu tspb.net !
Pozdro & Poćwicz Śnieży ;)

Użyte w materiale zdjęcia pochodzą z archiwów drużyny 2easy Warsaw/Macieja Socharskiego i należą do różnych autorów, m.in Paintball.se, ECS, Tomson Photography, Grzegorz Jędrasik, drużyna Templars. Jeśli któryś z autorów nie wyraża zgody na ich publikację prosimy o niezwłoczny kontakt.